Witam Państwa na stronie doradcafinansowy.net.pl
Piotr Goliszewski – Doradca Finansowy z 10 letnim doświadczeniem. Autor licznych publikacji prasowych z dziedziny finansów i doradztwa finansowego. Dyrektor i współwłaściciel Kancelarii Financial Future. W przeszłości pracował
dla takich firm jak Xelion Doradcy Finansowi i Goldenegg S.A. gdzie pełnił funkcje Kierownika Regionu i Specjalisty ds. Inwestycji.
Czynny zawodowo doradca finansowy z którego usług korzystają klienci z Polski
i Europy Zachodniej (Niemiec, Francji, Holandii, Anglii). Kilkuset zadowolonych klientów jest dla niego najlepszą rekomendacją.
Doradca finansowy roku 2007
Dane według Goldenegg S.A.
Zbuduj idealny portfel inwestycyjny
Poniższy artykuł nie jest rekomendacją inwestycyjną a jedynie zbiorem doświadczeń opartym o przeszło 10 lat pracy jako doradca finansowy
Nie ma niestety jasnej i jednej reguły. Efektywnie zbudowany portfel inwestycyjny zależy od wielu czynników, a najważniejsze z nich to:
- Horyzont czasowy trwania inwestycji
- Zasobność naszego portfela
- Oczekiwana przez nas, satysfakcjonująca stopa zwrotu
- Indywidualne podejście inwestora do ryzyka
- Cel inwestycyjny
- Dostępność do środków w trakcie trwania inwestycji
- Nasza wiedza i doświadczenie inwestycyjne
W zależności od podejścia inwestora oprócz wyżej wymienionych czynników należy
wziąć pod uwagę szereg innych. Każdy inwestor musi pamiętać o swoich
indywidualnych potrzebach i oczekiwaniach. Doświadczony doradca finansowy bez
wątpienia będzie potrafił w rozmowie z inwestorem zadać szereg innych, często
kluczowych pytań, aby portfel inwestycyjny dopasować do poszczególnego
inwestora.
W poniższym artykule rozpatrzymy sytuację inwestora o zrównoważonym podejściu
do ryzyka. Opisywany inwestor to człowiek ze sporym doświadczeniem inwestycyjnym
i chęcią osiągnięcia w długim horyzoncie czasowym stopy zwroty z inwestycji
zdecydowanie przewyższającej tradycyjne lokaty bankowe. Okres trwania
inwestycji przekracza 6 lat a inwestor posiada do zainwestowania 300 tys.
złotych polskich.
Należy tu zaznaczyć, że poniższa propozycja nie uwzględnia aktualnej
koniunktury giełdowej, która w każdej sytuacji bez wątpienia powinna wyznaczać
w dużym stopniu strategię inwestycyjną naszego portfela. Artykuł ten jest próbą
pokazania optymalnej dywersyfikacji – bardzo często źle pojmowanej przez
początkujących inwestorów.
Rysunek nr 1. przedstawia instrumenty finansowe, jakie w przypadku naszego
inwestora powinny znaleźć się w koszyku inwestycyjnym. Już na tym przykładzie
widać, że w optymalnym portfelu powinno się znaleźć jak najwięcej
zróżnicowanych form inwestycyjnych. Dywersyfikacja oparta jedynie o
zróżnicowanie geograficzne, tak często stosowana nie jest dobrą formą
zabezpieczenia naszych aktywów. W przypadku nagłego załamania się koniunktury,
jak to miało miejsce w połowie roku 2007 na nic zdało się wcześniejsze
podzielenie koszyka inwestycyjnego na mocno oddalone od siebie regiony świata.
Korelacja światowych giełd jest tak duża, że tego rodzaju dywersyfikacja wydaje
się być często niewybaczalnym błędem. Przyjrzyjmy się rysunkowi nr 1.

Rysunek 1.
W naszym portfelu inwestycyjnym
na pierwszy rzut oka znalazło się siedem różnych rodzajów instrumentów
inwestycyjnych. W rzeczywistości tak zbudowany portfel możemy podzielić jeszcze
bardziej.
Akcje zawsze z rozwagą.
Zacznijmy od funduszy akcyjnych. Ich procentowy skład w portfelu naszego
inwestora określiliśmy na poziomie 15%. Niezbędny tutaj powinien być podział na
fundusze z rynku polskiego i te zagraniczne. Dobór funduszy zagranicznych
uzależniony musi być od aktualnej sytuacji ekonomicznej i politycznej kraju, w
którym dany fundusz inwestuje swoje aktywa. Swego czasu wyjątkowo wysokie stopy
zwrotu zyskiwały fundusze z Rosji, Chin, Indii i Brazylii, tzw. fundusze BRIC.
Każdy inwestor powinien mieć te regiony nadal na uwadze, choć wejście w te
rynki wymaga głębokiej analizy i racjonalnej oceny. Zalecam dokładną obserwacje
tych właśnie rynków. Bardzo dużo ostatnimi czasy mówi się o inwestycjach w
krajach Europy Wschodniej i Środkowej. Turcja to jeden z inwestycyjnych hitów
ostatnich lat. Dziś inwestowanie w fundusze lokujące swoje aktywa na tym rynku
wymaga ogromnej ostrożności i związane jest z dużym ryzykiem. Podobnie jak w
przypadku BRIC-ów ważna jest uważna analiza tego regionu, bez wątpienia bowiem
potencjał wzrostu gospodarczego Turcji jest nadal duży. Uwagę wielu inwestorów
przyciągają fundusze akcji inwestujące w Afryce, Tajwanie czy Tajlandii. Według
niektórych analityków te regiony świata powinny w najbliższym dziesięcioleciu
cieszyć się dużym zainteresowaniem i powodzeniem wśród inwestorów a stopy
zwrotu w znacznym stopniu przewyższą te z tradycyjnych lokat bankowych. Z racji
na małą stabilność polityczną tych obszarów świata zalecana jest tu
nadzwyczajna czujność a tego rodzaju inwestycje polecić można jedynie
inwestorom doświadczonym, akceptującym znaczące wahania jednostek w czasie.
Duży może więcej?
Na pewno tak. Czy duży jednak w przypadku funduszy inwestycyjnych to dobry
wybór? Odpowiem na przykładzie, który usłyszałem wiele lat temu, gdy zaczynałem
swoją pracę jako doradca finansowy. Wyobraźmy sobie, że znajdujemy się na
targu. Na jednym stoisku jedna ze sprzedawczyń ma do sprzedania 30 kg bardzo
dobrych jabłek. Obok inna ma ich tylko 2 kg i są równie dobre. Która sprzeda
swoje jabłka pierwsza? Statystycznie rzecz biorąc zapewne ta druga. Ten
przykład, choć odległy od świata funduszy inwestycyjnych pokazuje, jak w
przypadku nagłego załamania koniunktury zarządzający małym funduszem
inwestycyjnym zdecydowanie szybciej pozbędzie się niechcianych walorów w swoim
portfelu starając się chronić kapitał swoich klientów. Zarządzający większym
funduszem będzie miał spory problem zanim pozbędzie się tych samych składników
w znacznie większej ilości, a co za tym idzie fundusz taki zdecydowanie dłużej
będzie reagował na spadki a jego elastyczność jest mocno ograniczona.
Wróćmy do naszego modelowego portfela.
Zabezpiecz swój portfel inwestycyjny i pozostaw znaczną część w inwestycjach
płynnych i bezpiecznych.
Kolejne 40% należy do funduszy obligacyjnych i pieniężnych. Te drugie powinny
znaleźć się w portfelu inwestycyjnym zawsze. Choć stopy zwrotu z tych funduszy
zbliżone są do lokat bankowych to jednak ich przewagą nad tradycyjnymi lokatami
bankowymi jest duża elastyczność. Odkupienie jednostek uczestnictwa takiego
funduszu w niektórych towarzystwach odbywa się w ciągu jednego dnia i w
przeciwieństwie do lokat nie ryzykujemy utratą wypracowanych odsetek. Fundusze
te charakteryzują się bardzo dużym bezpieczeństwem i są szczególnie polecane
dla osób, które myślą jedynie o zabezpieczeniu swoich oszczędności oraz
inwestują krótkoterminowo. W przypadku inwestycji długoterminowych posiadanie
części aktywów w tego rodzaju funduszach chroni nas w przypadku nagłej
konieczności wyciągnięcia części aktywów w razie nieprzewidzianych wydatków.
Fundusze obligacyjne podzielić powinniśmy na te, które lokują swój kapitał w
obligacje zarówno skarbowe jak i te korporacyjne. Te drugie związane z większym
ryzykiem dają tym samym szanse na większe zyski.
Złoto lekarstwem na kryzys.
Eksperci są zdania, że minimum 10% naszych oszczędności lokować powinniśmy w
złoto. W naszym portfelu udział złota to 15%. Dlaczego tak dużo? Argumentów
przemawiających za inwestycją w złoto jest tak wiele, że temu tematowi
poświęcam szczególną uwagę w osobnym artykule. Tutaj skupię się na tych
najważniejszych:
- Złoto jest odporne na kryzysy i stanowi ubezpieczenie na wypadek kryzysów finansowych
- Złoto przetrwało każdy kryzys gospodarczy, każdy kryzys walutowy i każde bankructwo państwa
- Złota i srebra jest mało, a popyt rośnie
- Popyt przewyższa produkcję
- Złota nie da się sztucznie wyprodukować
- Złoto zachowuje swoją siłę nabywczą
- Złoto wolne jest od podatku od zysków akapitowych (podatek Belki)
- Złoto jest zwolnione z podatku VAT
- Zyski są zwolnione z podatku po 12 miesiącach depozytu
Te podstawowe argumenty, które przemawiają za rozsądną decyzją posiadania w
portfelu inwestycyjnym minimum 10% aktywów w złocie. Możliwości inwestowania w
złoto jest wiele. Poświęcam im sporo uwagi we wspomnianym już osobnym artykule.
Inwestuj w dobra lubiane, na które zawsze będzie popyt.
W naszym inwestycyjnym koszyku powinny znaleźć się również instrumenty odporne
na nastroje inwestorów i wahania giełdowe. Dobrą propozycją wydają się
inwestycje w takie dobra jak wino czy whisky. Nie mam tu oczywiście na myśli
zakupu tego rodzaju trunków w sklepie i dalsze przechowywanie ich w domowych
barkach. Poza ryzykiem, że zawsze może przyjść nam ochota na otworzenie cennego
alkoholu i nasza inwestycja zakończy się dużo przed czasem, musimy również
pamiętać, że zarówno najcenniejsze wina jak i whisky wymagają specjalistycznego
przechowywania. Do tego rodzaju inwestycji służą dużo bardziej wyspecjalizowane
narzędzia inwestycyjne, a specjalne portfele oparte o te instrumenty
alternatywne dostępne są u najlepszych doradców finansowych w kraju.
Wino zawsze będzie miało swoich zagorzałych zwolenników.
Według prognoz w samej tylko Polsce w ciągu najbliższych 5 lat popyt na wino
wzrośnie o około 100%. Żyjemy w coraz bogatszym społeczeństwie a co za tym
idzie coraz bardziej dążymy do życia w luksusie nie tylko od święta. W wielu
domach do obiadu coraz częstej pojawiają się na stołach butelki wina wartego
kilkaset czy nawet kilka tysięcy złotych. I o inwestycji w takie wina
powinniśmy pomyśleć. Dla potwierdzenia mojej tezy kilka liczb:
- Na winie Caruades de Lafite z rocznika 2006 do stycznia 2010 roku można było zarobić 343%.
- Na winie Mouton Rothschild z rocznika 2008 do stycznia 2010 roku inwestorzy osiągnęli zyski na poziomie 97%
- Przy tego rodzaju bezpiecznych inwestycjach stopy zwrotu przekraczały w przeszłości 50% a nawet 100% zysku rocznie.
Jednak:
Cena wina Lafite Rothschild z rocznika 2007 do stycznia 2010 wzrosła o 32%, a
to samo wino z rocznika 2008 do stycznia 2010 przyniosło zysk rzędu 221%
Jaki z tego wniosek?
Nawet przy tego rodzaju inwestycjach konieczna jest dywersyfikacja.
Nie wielu jednak inwestorów ma dostateczną wiedzę, aby samemu zająć się tego
rodzaju inwestycjami. Polecam tu specjalne portfele modelowe, które już z góry
według umowy z zarządzającym dają nam gwarancję lokowania naszych środków w
wina z różnych roczników najlepszych światowych producentów. Poza z góry
określoną dywersyfikacją dostajemy tym samym możliwość przechowywania naszych
win w specjalnych, odpowiednio do tego przygotowanych magazynach, tak aby wino
nie traciło swoich cennych właściwości, kluczowych dla jego inwestycyjnej
wartości. Jednocześnie w każdej chwili na nasze zamówienie zakupione przez nas
skrzynki wina mogą zostać przetransportowane pod wskazany adres. W swojej pracy
spotykam się z ogromnym zainteresowaniem wśród klientów tego rodzaju dodatkiem
do portfela inwestycyjnego. Dodatkiem, który szczególnie w sytuacji złej
koniunktury na giełdzie daje bardzo satysfakcjonujące stopy zwrotu. Musimy
jednak pamiętać, że inwestycje zarówno w wino jak i whisky nie powinny być
traktowane jako krótkoterminowe lokowanie nadwyżek naszego kapitału. Tematowi
whisky i wina również poświęcam osobny artykuł. W niniejszym zaznaczam jedynie,
że w idealnym portfelu inwestycyjnym warto rozważyć umieszczenie tego rodzaju
walorów. Na spotkaniach z moimi klientami zawsze dokładnie wyjaśniam celowość
takiej inwestycji i omawiam jej szczegóły.
Czy nadal można zarobić na nieruchomościach?
Można. Trzeba tylko odpowiednio wybrać rodzaj inwestycji i z rozsądkiem lokować
swoje oszczędności. Złote czasy, kiedy na tak zwanych „dziurach w ziemi”
(zakupione od dewelopera mieszkania sprzedawane były na rynku wtórnym, jeszcze
przed wybudowaniem) można było zarobić kilkadziesiąt procent mamy już dawno za
sobą. Inwestorzy z dużym kapitałem powinni jednak pomyśleć o ulokowaniu części
swoich nadwyżek w grunty orne w pobliżu dużych aglomeracji miejskich. Na ich
podziale i przekształceniu w działki budowlane istnieje duża szansa osiągnięcia
sporego zysku. Kto jednak nie ma czasu, aby zająć się tym sam powinien dołączyć
do specjalnie przygotowanych do tego inwestycji grupowych. Stara zasada głosi,
że w ilości siła. Dzięki dołączeniu do sporej grupy z dużym kapitałem mamy
większe możliwości negocjacyjne przy zakupie dużej ilości działek już na
starcie zyskując na ich wartości. Jednocześnie jako udziałowiec w inwestycji
mamy wgląd w to, co dzieje się z naszymi środkami i w jaki sposób są lokowane.
W minionych latach tego rodzaju inwestycje mogły pochwalić się zyskami na
poziomie przeszło 300% w ciągu 3 – 4 lat. Biorąc po uwagę, że Polacy coraz
częściej wybierają własny dom za miastem zamiast mieszkania, popyt na działki
budowlane wokół miast rośnie. Trend ten będzie się nasilał wraz ze wzrostem
gospodarczym, a ziemia pozostanie jedną z najbardziej atrakcyjnych lokat
kapitału (źródło: Wealth Solutions). Podstawową zasadę tej inwestycji można
określić krótko: kupić tani hektar – sprzedać drogi metr. Wyspecjalizowane
firmy inwestycyjne zajmą się wszelkimi procedurami za nas, a my po kilku latach
cieszyć się będziemy według prognoz sporym zyskiem (te szacunkowe na najbliższe
lata mówią o minimalnej stopie zwrotu na poziomie 20%). Oczywiście jak zawsze
tu również musimy akceptować pełen pułap ryzyka. Swoim klientom zalecam udział
w inwestycjach przygotowanych przez specjalne firmy inwestycyjne. To swego
rodzaju zabezpieczenie niepowodzenia inwestycji na danym regionie. Dzięki
udziałowi w dużej grupie kupowane grunty znajdują się w różnych lokalizacjach.
To dywersfikuje ryzyko na wypadek, gdyby któraś z lokalizacji cieszyła się dużo
mniejszym powodzeniem. Jeśli nasz doradca finansowy nie jest tylko sprzedawcą
funduszy inwestycyjnych warto z nim porozmawiać o takich rozwiązaniach.
I na hosse i na besse.
Kilka procent naszych aktywów powinno zostać ulokowane w fundusze hedgingowe. W
Polsce jest tylko kilka Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych, które zajmują się
tego rodzaju inwestycjami. Choć fundusze te obarczone są sporym ryzykiem, to
jednak mogą okazać się lekarstwem na długotrwające spadki na giełdach. Dzięki
wyspecjalizowanym mechanizmom opartym o kontrakty terminowe fundusze hedgingowe
mają możliwość zarabiania zarówno na spadkach jak i na wzrostach. Ich wadą jest
dość nieprzewidziane zachowania w przypadku trendów bocznych. Rok 2007 i 2008
bez wątpienia należał właśnie do tego rodzaju funduszy. Gdy inne fundusze akcji
traciły kilkanaście czy kilkadziesiąt procent w skali roku najlepszy fundusze
hedgingowe wypracowywały zyski przekraczające 20%. W sytuacji bessy
niewątpliwie jest to wynik godny uwagi. Z racji na spore ryzyko związane z tymi
funduszami zalecam lokowanie w tego rodzaju instrumenty maksymalnie 10% swoich
oszczędności – optymalnie 5%.
Podsumujmy.
Budując swój portfel inwestycyjny musimy wziąć pod uwagę aktualną koniunkturę.
Opieranie się jedynie na danych historycznych często prowadzi do porażki.
Rozsądek jest tu najlepszym doradcom. Warto jednocześnie zasięgnąć opinii u
kogoś, kto inwestycjami zajmuje się od wielu lat i może pochwalić się szeroką
gamą instrumentów finansowych. Sami jednak musimy określić horyzont trwania
inwestycji - nie zrobi tego za nas nawet najlepszy doradca, bo jedynie my znamy
swoje plany na przyszłość. Im większa różnorodność cechować będzie nasz portfel
inwestycyjny, tym mniejsze związane z nim ryzyko. Dobrze zbudowany portfel
inwestycyjny nawet w czasach poważnego kryzysu nie musi wiązać się ze stratą
naszego majątku. A pieniądz? Aby nie tracić na wartości musi pracować. Lokaty
bankowe nie zawsze uchronią przed stratą jego wartości w czasie. Przy obecnym
poziomie inflacji i podatku „Belki” oprocentowanie lokat na poziomie 5% trudno
uznać za „super ofertę”. Cierpliwość, różnorodność, rozsądek i mądrość w
podejmowaniu decyzji – te cechy niech nam towarzyszą zawsze przy budowaniu
idealnego portfela inwestycyjnego.
Artykuł nie jest rekomendacją inwestycyjną w świetle
obowiązującego prawa a jego treść przedstawia subiektywne opinie autora.
Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne
podjęte pod wpływem niniejszego artykułu.
O autorze:
Artykuł objęty jest prawami autorskimi. Kopiowanie, rozpowszechnianie w całości lub fragmentów zabronione.

