Witam Państwa na stronie doradcafinansowy.net.pl
Piotr Goliszewski – Doradca Finansowy z 10 letnim doświadczeniem. Autor licznych publikacji prasowych z dziedziny finansów i doradztwa finansowego. Dyrektor i współwłaściciel Kancelarii Financial Future. W przeszłości pracował
dla takich firm jak Xelion Doradcy Finansowi i Goldenegg S.A. gdzie pełnił funkcje Kierownika Regionu i Specjalisty ds. Inwestycji.
Czynny zawodowo doradca finansowy z którego usług korzystają klienci z Polski
i Europy Zachodniej (Niemiec, Francji, Holandii, Anglii). Kilkuset zadowolonych klientów jest dla niego najlepszą rekomendacją.
Doradca finansowy roku 2007
Dane według Goldenegg S.A.
Porozumienie na szczycie UE. Czy to już koniec kryzysu?
Przywódcy eurolandu porozumieli się w sprawie redukcji greckiego zadłużenia wynoszącego obecnie 350 miliardów euro - sektor prywatny straci na tym połowę pieniędzy zainwestowanych w greckie obligacje. Czy to już koniec kryzysu?
Zdaniem NYT, jedną z tych przyczyn jest fakt, że chociaż Europa ma wspólną walutę i niezależny bank centralny, nie posiada pożyczkodawcy ostatniej instancji, który - jak Rezerwa Federalna w USA - może dostarczyć w sytuacjach nadzwyczajnych nieograniczonych funduszy rządom i bankom, które ich potrzebują.
W całym planie ratunkowym zbyt dużo „rzeczy” odłożono na później. I choć liderzy strefy euro porozumieli się także w sprawie zwiększenia europejskiego funduszu ratunkowego dla bankrutujących krajów z 400 miliardów do prawie biliona euro, to nadal jest to jedynie działanie krótkoterminowe, które nie zwalcza przyczyn kryzysu. Włochy, Hiszpania, Portugalia a nawet Francja – to kolejne Państwa, którym kryzys bardzo mocno zagląda w oczy. Z nadzieją przywódcy eurolandu patrzą w kierunku Chin, licząc że ten właśnie kraj zainwestuje w Europejski Fundusz Stabilizacji Finansowej (EFSF), choć już parę dni po szczycie Chiny nie pozostawiają złudzeń, że na 100 mld. EURO z tego kraju Europa liczyć nie powinna.
Jakie tego będą skutki? Najlepiej sytuację podsumowuje sobotni „Economist” :
Tragedia planu ratunkowego przyjętego przez grupę euro polega na tym, że przewiduje mechanizmy i gwarancje, które nie przekonają inwestorów, ich obawy nieuchronnie powrócą, a nad euro zawiśnie znów widmo katastrofy. Po całej tej euforii, która towarzyszyła ogłoszeniu planu ratunkowego, należy powiedzieć, że przywódcy znowu zawiedli - pisze brytyjski tygodnik - Będzie więcej kryzysów i więcej szczytów. Ale zanim w końcu wypracowany zostanie plan, który działa, koszty jego wdrożenia znacznie wzrosną - konkluduje "Economist".
Opracował:
Piotr Goliszewski
www.doradcafinansowy.net.pl

